BLOG uczestników projektu

  • W dniu 21 grudnia miało miejsce trzecie spotkanie grupy roboczej, w skład której wchodzą głównie nauczycielki-uczestniczki mobilności w projekcie “Uczący się nauczyciele - wykształcony uczeń” PO WER 2014. Grupa pracująca w ramach Zespołu ds. dwujęzyczności od września przygotowuje scenariusze lekcji przedmiotowo-językowych prowadzonych metodą CLiL, realizując w ten sposób główne cele projektu. Do tej pory zespół doświadczył lekcji przyrody “Hydrological cycle” (przyroda) przeprowadzonej przez p. E. Bugaj i “India - the country of contrasts” (geografia)  - p. M. Siwińska-Wyrwa. Na ostatnim spotkaniu zgłębiałyśmy tajniki wiedzy z zakresu chemii i biologii: “Acids” - lekcja przygotowana przez p. A. Lenard i “Smell receptors” - p. A. Karmowska-Gałązka (uczestniczka PO WER 2016). W przygotowaniu scenariusze lekcji z literatury anglojęzycznej (p. A. Andrzejak-Wasilewska),  matematyki (p. W. Orligóra) i fizyki (p. A. Gantzke-Parus). Jeśli chcesz przejrzeć karty pracy do ww. lekcji, kliknij lekcja przyrody.pdflekcja geografii.pdflekcja chemii.pdf. Wkrótce kolejne materiały do lekcji przedmiotowo-językowych!
    27.12.2016 10:37 | więcej »
  • W dniu 16 grudnia br. nauczycielki, biorące udział w ostatniej mobilności w projekcie “Uczący się nauczyciele - wykształcony uczeń” PO WER 2014, przedstawiły swoje spostrzeżenia, po szkoleniu w Finlandii, nauczycielom I LO w czasie spotkanie rady pedagogicznej. Panie E. Jagiełło-Karpińska, K. Szkudelska, R. Lasota i I. Szczerbakowska mówiły o tym, jak postrzegana jest edukacja i wartość wykształcenia w społeczeństwie fińskim (i jaki to ma wpływ na wyniki uczniów tego kraju we wszelkich badaniach międzynarodowych), o autonomii szkół i samych nauczycieli czy wreszcie o rozwiązaniach stosowanych w fińskich szkołach np. technikach nauczania w języku obcym przedmiotów niejęzykowych. Pani Dyrektor Elżbieta Świder zauważyła, że pewne rozwiązania dotyczące oceniania postępów ucznia, można zastosować również w polskich szkołach. Kończąc ten dwuletni projekt już przygotowujemy się do pierwszych mobilności w drugim projekcie europejskim - “Dwujęzyczność I LO przyszłością uczniów i nauczycieli” PO WER 2016 - mającym na celu podniesienie kompetencji językowych i metodycznych nauczycieli. Pierwsze relacje już w marcu! 
    19.12.2016 09:25 | więcej »
  • GALERIA W ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (2014) I Liceum Ogólnokształcące im. T. Kościuszki w Koninie realizuje projekt "Uczący się nauczyciele - wykształcony uczeń". Ostatnim działaniem tego projektu był wyjazd czterech nauczycielek (uczących matematyki, podstaw przedsiębiorczości i języka angielskiego) na szkolenie metodyczne dotyczące analizy porównawczej z systemem fińskim. Wizyta w Finlandii miała miejsce w październiku 2016.
    Wybrałyśmy Finlandię, ponieważ powszechnie wiadomo, że od wielu lat młodzież z fińskich szkół uzyskuje najwyższe wyniki w testach PISA, a fiński system edukacyjny uważany jest za wzorcowy. Podczas szkolenia zapoznano nas z fińskim systemem edukacyjnym, nową podstawą programową (wprowadzaną obecnie od 2014 r.), technikami nauczania dwujęzycznego przedmiotów niejęzykowych oraz sposobami zarządzania placówkami oświatowymi. Głównym celem szkolenia było pokazanie nam "od kuchni" jak funkcjonuje fińska szkoła. Obserwowałyśmy lekcje, rozmawiałyśmy z nauczycielami, dyrektorami i uczniami oraz podziwiałyśmy rewelacyjnie wyposażone sale lekcyjne. Dodatkową atrakcją była możliwość odwiedzenia jednej ze szkół szwedzkich, w których, choć realizowana jest fińska podstawa programowa, funkcjonuje inny model nauczania - szwedzki.
    W Finlandii szkoły mają dużą dowolność w sposobie organizacji pracy szkoły, więc pewnie to, co widziałyśmy w Vantaa, różni się od tego, co można by zobaczyć w innych fińskich szkołach. Do Vantaa Tikkurillan lukio uczęszcza 1190 uczennic i uczniów różnych narodowości, gdyż do Finlandii przybywa coraz więcej imigrantów. Warto dodać, że szkoły w Finlandii same decydują o tym, na co wydają otrzymywane pieniądze. Władze wychodzą bowiem z założenia, że dyrektorzy sami najlepiej wiedzą, co zrobić z funduszami. Co więcej, praca nauczyciela ma w Finlandii wysoki status społeczny, a na studia pedagogiczne równie trudno się dostać, jak na medycynę lub prawo. Studia nauczycielskie podejmują w zasadzie tylko ci młodzi ludzie, którzy uzyskują najwyższe oceny na egzaminie maturalnym. Interesujące również jest to, że dziś fiński rząd inwestuje 30 razy więcej w rozwój zawodowy swoich nauczycieli i zarządzających oświatą niż w badania wydajności nauczania i osiągnięć swoich uczniów w szkołach. Uczestnikami opisywanego szkolenia byli również nauczyciele z innych krajów europejskich, dlatego też dokonać można było porównania systemów edukacyjnych funkcjonujących w Turcji, Grecji, Hiszpanii czy na Litwie. http://www.konin.pl
     
    16.11.2016 10:46 | więcej »
  • Nauczycielki przedmiotów artystycznych - p. Renata Bielińska oraz p. Larysa Gruszka wzięły udział w projekcie Uczący się nauczyciele - wykształcony uczeń. W dniach 22.08 - 26.08.2016 doskonaliły znajomość języka niemieckiego na intensywnym kursie językowym w GLS Campus na Kastanienalee w Berlinie. Szkoła ta otrzymała pięciokrotnie nagrodę ,,Star School Germany Award" jako najlepsza szkoła językowa w Niemczech. Nauka odbywa się tutaj na różnych poziomach zaawansowania wiedzy za pomocą atrakcyjnych metod. Wyjazd w ramach projektu wpłynął na podniesienie poziomu umiejętności językowych nauczycielek. Pozwolił także na zbliżenie się do kultury tego kraju, poznanie zabytków Berlina oraz poszerzenie kontaktów. Dzielnica, w której uczyły się języka niemieckiego, jest jedną z najciekawszych w Berlinie. Tutaj w artystycznych atelier tworzą liczni malarze, fotografowie oraz projektanci mody. Ulica Kastanienalee posiada również bogatą i interesującą historię. Doświadczenia zdobyte podczas projektu zostaną przekazane uczniom I Liceum podczas zajęć.
    01.09.2016 18:10 | więcej »
  • Dwutygodniowy pobyt w stolicy Wielkiej Brytanii  to kompilacja wielu przeżyć. Dwa dni po historycznym referendum w sprawie członkowstwa UK w UE dotarłem do stolicy Królestwa. Nie była to misja specjalna agenta 007, ale na pewno specjalnie przyjemna. Miałem zanurzyć się w pięknym brzmieniu brytyjskiego angielskiego i móc przeżyć Londyn inaczej, bez pośpiechu i wreszcie też poza głównymi szlakami turystycznymi.
    Program POW ER to głównie rozwój kompetencji językowych, w moim przypadku drugiego języka obcego. Ważny nie tylko osobiście, ale również przy realizacji programów międzynarodowych w I LO. Mój indywidualny wyjazd do szkoły EC 30+ London był dobrym wyborem.  Po teście i rozmowie poziomującej znalazłem się w 12 – osobowej grupie, byłem jedynym Polakiem.  Uczestnicy inaczej niż ja przyjechali przeważnie na okres od 6 tygodni do nawet 10 miesięcy, głównie z Ameryki Łacińskiej. To oczywiście idealna sytuacja, bo po 30 h zajęć w tygodniu również w przerwach i wspólnych przedsięwzięciach poza szkołą komunikacja toczyła się wyłącznie w języku angielskim. I była to naturalna sytuacja komunikacyjna, o tyle zabawna, że każdy z nas był na podobnym poziomie (A2/B1), a potrzeba rozmowy naprawdę silna. Sama szkoła EC London była sprawnie zorganizowana, prowadzący pochodzili z różnych części UK, co dawało również możliwość wsłuchania się w różne brzmienia. Nauka języka to proces długofalowy, te dwa tygodnie są jednak cenne. Sytuacja zatopienia się w obcojęzycznej rzeczywistości, w brzmieniu, którego się przyjemnie słucha wpływa pozytywnie na odwagę. Także dzięki zawartym znajomością, wchodzimy w fazę komunikacji w języku, która trwa również po kursie.
    Londyn to wielka 8 milionowa metropolia. Miasto brzmi i kipi wielokulturowością, jest barwne, różnorodne i zawsze przepełnione. Tłok w metrze jest nieraz tak duży, że stacje zamykane są na pewien czas, by umożliwić podróżującym wyjście lub wejście. W kategorii wielu obiektów must see najciekawszy wydał mi się dział spożywczy w największym na kontynencie domu handlowym Harrods. Zdecydowanie najciekawszym muzeum Tate Modern na prawym brzegu Tamizy. The Economist  zaprasza na Insects Ice Cream. Bogate w proteiny lody dostajemy gratis, ale ich zjedzenie naprawdę dużo kosztuje. Do odważnych świat należy.
    Dzielnica Chelsea to miejsce w którym można nacieszyć się brytyjskim duchem, z dala od tłumów rozentuzjazmowanych turystów z całego świata. Architektonicznie również spokojnie, jakby Sherlocka Holmes był w pobliżu. Z lekcji geografii kojarzymy o Greenwich. Obserwatorium w tej miejscowości ofertuje nam możliwość stanięcia w rozkroku na dwóch półkulach. I'm really satisfied with the stay. Grzegorz Szopa  link do zdjęć
     
    18.07.2016 19:06 | więcej »
  • Oksford znany jest jako siedziba najstarszego anglojęzycznego uniwersytetu świata i do dzisiaj ma markę sprawdzonej szkoły języka angielskiego. Wielokulturowość i naukowy charakter miasta to jego dodatkowe atuty. Wiedziemy tutaj iście studenckie życie! Zobaczcie sami! Marzena Grzybowska
    18.07.2016 12:29 | więcej »
  • Dwie nauczycielki (p. Marzena Grzybowska i p. Agnieszka Rogowska) biorą udział w projekcie "Uczący się nauczyciele - wykształcony uczeń" PO WER 2014. Ich mobilność to wyjazd do Anglii na dwutygodniowy kurs języka angielskiego. Podróż (niedziela, 10.07) odbyła się bez niespodzianek i pomimo wczesnej pory minęła w przyjemnej atmosferze. Poniedziałek to był pierwszy dzień w szkole Oxford School of English, gdzie nasze uczestniczki podeszły do pisemnego i ustnego testu poziomującego. Sam test nie zrobił takiego wrażenia ale wnętrza, w których test został zorganizowany ....impressive. GALERIA
    12.07.2016 07:45 | więcej »
  • GALERIA 28.06.2016r (wtorek) odbyły się terenowe zajęcia z biologii. Kluczową rolę w tych zajęciach odgrywała biologia ale tuż obok...język angielski. Nauczycielka prowadząca warsztaty (p. I. Czajkowska) pilnie uczy się języka angielskiego min. poprzez udział w projekcie "Uczący się nauczyciele, wykształcony uczeń". W związku z zainteresowaniem młodzieży zarówno biologią, jak i językiem angielskim, zajęcia przeprowadzono częściowo w tym języku. Tytuł spotkania w pobliskim parku Chopina to "Assessing the air quality using the lichen scale" (Oszacowanie zanieczyszczenia powietrza skalą porostową). W drugiej części młodzież przeniosła się na  łąki - w okolice Warty, gdzie uczniowie ćwiczyli  oznaczanie gatunków roślin na podstawie kluczy i atlasów roślin. uczestnikom dopisywał dobry humor i słoneczna pogoda.  
    29.06.2016 21:48 | więcej »
  • GALERIA Udział w kursie metodycznym dla nauczycieli języka angielskiego w Brighton był dla mnie okazją do odświeżenia metod nauczania i poszerzenia wachlarza technik aktywizujących stosowanych na lekcji. Głównym tematem kursu był CLiL (uczenie przedmiotów w języku obcym), który stwarza uczniom szansę na rozwój zarówno wiedzy z przedmiotu, jak i umiejętności językowych. Warsztatowa forma zajęć była dla mnie bardzo motywująca i rozwijająca a osobowość prowadzącego (p. Martyn Ford) inspirowała do natychmiastowego działania. Okazja uczestniczenia w lekcji w roli ucznia była doświadczeniem dającym mi ponownie możliwość przyjrzenia się lekcji z tej drugiej perspektywy. Największe wrażenie wywarł na mnie fakt, że skuteczność technik uczenia się można zmierzyć (Evidence-based teaching). Rezultaty badań na ponad 300tys. uczniów pokazują bezsprzecznie, że najskuteczniejsza jest wizualizacja nauczanych treści. Podczas warsztatów p. Martyn Ford zaprezentował kilkanaście technik możliwych do wykorzystania na lekcjach każdego przedmiotu. Emilia Bugaj
    22.06.2016 21:52 | więcej »
  • Nauczycielki języka angielskiego (p. H. Piotrowska, p. J.Łuczak), które wzięły udział w kursie metodycznym w Edynburgu, przedstawiły na posiedzeniu rady pedagogicznej (16.12) krótko swoje spostrzeżenia nt. CLiL - nauczania przedmiotowo-jezykowego. Dzielenie się doświadczeniem jest stałym punktem projektu realizowanego przez I LO i dotyczy wszystkich nauczycieli biorących udział  zarówno w kursach językowych, jak i kursach metodycznych. 
    21.12.2015 13:32 | więcej »
  • W dniu 24. listopada odbyło się kolejne spotkanie z gimnazjalistami w ramach projektu AGM. Tym razem mieliśmy przyjemność gościć dwie grupy uczniów z Gimnazjum Nr 6 w Koninie wraz z nauczycielami chemii i biologii. Jedna z grup uczestniczyła w pokazie chemicznym pt. „Kolorowy świat soli – między doświadczeniem a teorią”, druga grupa brała aktywny udział w doświadczeniach biologicznych pt. „Peroksysomy zabójcy bakterii? – wpływ czynników środowiska na aktywność peroksydazy”. Opiekunkami projektu były p. Iwona Czajkowska i p. Aleksandra Lenard (uczestniczki projektu, które powoli wdrażają wiedzę z języka angielskiego na lekcjach swoich przedmiotów) wraz z uczniami klasy 2d Medicus. Obie grupy uczniów miały okazję do poeksperymentowania, zaznajomienia się z prostymi technikami laboratoryjnymi, jak również poznania języka angielskiego od strony biologicznej i chemicznej. Oba spotkania odbyły się w bardzo miłej naukowej atmosferze.

    26.11.2015 20:19 | więcej »
  • GALERIA  Wciąż nie mogę ochłonąć po kursie w Edynburgu. Miasto zaskoczyło mnie swoim urokiem. Zakochałam się i na pewno tam wrócę! Dzięki temu, że jest (może) trochę bardziej szare (ale nie mniej piękne!) i mniej gwarne od Londynu jest doskonałym miejscem na odkrywanie jego fascynującej różnorodności. Dużym zaskoczeniem dla mnie było to, że miasto jest tak rozległe i zróżnicowane. Od morza, które udało mi się podziwiać z Calton Hill, po wzgórza zwane Pentlandami, które znajdują się zaraz na obrzeżach miasta (!) krajobraz jest bardzo różny. Odwiedzając moją znajomą ze studiów, która postanowiła tam zamieszkać (już wiem dlaczego), jechałam przez pola na których pasły się owce i krowy. Edynburg jest zdecydowanie miastem pełnym niespodzianek!
    Niewątpliwie perełką jest zamek wzniesiony na wulkanicznym wzgórzu, który miałyśmy okazję podziwiać chyba w każdej pogodzie i o każdej porze dnia (i nocy) ;) Muszę przyznać, że trochę bałam się Szkocji jesienią wyobrażając sobie strugi deszczu, porywisty, mroźny wiatr i ciężkie chmury. Jednak, jak wyjaśnił nam jeden z naszych nauczycieli- Nick, jesienna pogoda w Edynburgu jest najlepsza do przewidzenia. Tak więc trafiłyśmy idealnie ;) Zażyłyśmy nawet trochę słońca podczas gdy nasze rodziny w Koninie mokły w strugach jesiennego deszczu ;)
    Ważne dla mnie, jako młodego nauczyciela, była forma w jakiej zorganizowane były zajęcia. Ponieważ byliśmy międzynarodową grupą, niesamowicie przydatne było dowiedzieć się jak inni nauczyciele języka angielskiego- nie native speakerzy- radzą sobie z różnymi problemami bądź wyzwaniami uczenia tego języka. Nauczyciele byli niezwykle pomocni i kreatywni. Myślę, że wróciłyśmy z kilkoma pomysłami jak urozmaicić trochę swoje lekcje i samorefleksją nad tym czy jesteśmy, bądź staramy się być - jak to sformułowała Linda, jedna z naszych nauczycielek- expert teachers.Jestem bardzo wdzięczna, że mogłam spełnić swoje marzenie wyjazdu do Szkocji. Jedyne czego żałuję to tego, że nie mogłam odwiedzić potwora z Loch Ness! 

    P.S. No i ten szkocki AKCENT! Bajka :)  Jaśmina Łuczak

    01.11.2015 20:41 | więcej »
  • Wyjazd do Edynburga na zawsze pozostanie w mojej pamięci.  Miałam okazję poznać ciekawych  ludzi, zobaczyć niezwykłe miasto, poćwiczyć  mój angielski i utwierdzić się w przekonaniu, że to co robimy w naszej szkole jest na dobrym poziomie w porównaniu z innymi szkołami europejskimi. Najbardziej interesowało mnie zagadnienie  CLIL czyli zintegrowane kształcenie przedmiotowo - językowe. Już po wstępnej ankiecie, którą wypełniliśmy na początku zajęć poświęconych temu problemowi, było dla mnie jasne, że my tutaj w I LO robimy to i jesteśmy CLIL.  Zajęcia były bardzo intensywne a wykładowcy dbali, żebyśmy wykonywali ćwiczenia dynamicznie. Wszystko to odbywało się w bardzo przyjaznej atmosferze.
    Codziennie do ok. godz. 17 mieliśmy zajęcia w szkole INLIGUA i tzw. Social Programme, w czasie którego zwiedzaliśmy Edynburg i jego okolice.  Ediburgh Castle położony  na wysokim wzgórzu  w centrum miasta robi  wrażenie. Ale prawdziwą perełką  jest Rosslyn Chapel - XV-wieczna kaplica wzniesiona we wsi Roslin. Jest ona określana mianem Biblii wykutej w kamieniu. [Jej niezwykłe witraże  i niewiarygodnie piękne rzeźby mogliśmy oglądać w filmie „Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna].  Obecnie jest to kościół protestancki. Mimo ogromnej liczby turystów, odbywają się tutaj stałe msze i okolicznościowe śluby. W  Edynburgu mieszkałyśmy u Irlandki.  Była dla nas bardzo życzliwa, miła. Chętnie opowiadała o swojej pasji, jaką jest malowanie obrazów.  Dbała o nas.
    To był naprawdę dobry tydzień.  Uczyliśmy się, zwiedzaliśmy Edynburg.  Mówiliśmy cały czas w języku angielskim.  Tak jak przewidywałam jeszcze przed wyjazdem, to było dobre doświadczenie językowo - kulturowe. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy umożliwili mi udział w tym projekcie. Hania Piotrowska
    30.10.2015 21:54 | więcej »

  • Zwykły wtorek a takie emocje! Lekcja matematyki w języku angielskim! Prof. Wioletta Orligóra przygotowała lekcję "Quadratic equation" dla klasy 2c. Uczniowie świetnie poradzili sobie zarówno z równaniami jak i ....z językiem angielskim. Lekcja zostałała zorganizowana jako element projektu "Uczący się nauczyciele - wykształcony uczeń", który przygotowuje kadrę I LO do pracy w klasie dwujęzycznej.
    27.10.2015 12:01 | więcej »
  • GALERIA Przygoda trwa! Dwie kolejne nauczycielki biorą udział w kursie metodycznym dla nauczycieli języka angielskiego. Panie Hania Piotrowska i Jaśmina Łuczak już w Edynburgu, Szkocja. Tygodniowe szkolenie metodyczne to tak naprawdę praca ale w Edynburgu nie można nie odwiedzić pewnych miejsc. Po wyczerpującej podróży w niedzielę p. Hania i p. Jaśmina zakwaterowały się u miłej miłej pani (homestay), która pochodzi z Irlandii i mieszkając w Szkocji mówi z akcentem irlandzkim. Poniedziałek to pierwszy dzień zajęć w szkole Inlingua. Grupa, do której trafiły nasze nauczycielki, jest na wskroś międzynarodowa: Duńczycy, Bułgarka, Czeszka, Francuz, Litwinka i ....dwie Polki z Konina. ;)
    A przed wyjazdem było tak: "Propozycja wyjazdu w ramach projektu Uczący się nauczyciele - wykształcony uczeń była dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Ogromnie się cieszę, że będę uczestniczyć w kursie metodycznym ale też nie mogę się już doczekać, żeby zobaczyć stolicę Szkocji i słynny Edinburgh Castle. To będzie fajne doświadczenie językowo- kulturowe." Hania
    "Zawsze chciałam pojechać do Szkocji. Byłam wiele razy w Londynie i Cambridge, ale ten górzysty kraj zawsze mnie pociągał ze względu na swoją bogatą kulturę i tradycję. Ponieważ jest to chyba najdroższy zakątek Wielkiej Brytanii powoli już traciłam nadzieję na odwiedzenie tego miejsca. Dlatego właśnie wyjazd w ramach projektu POWER jest dla mnie dosłownie spełnieniem marzeń! Nie dość, że zobaczę Edynburg, stolicę Szkocji, to jeszcze będę miała okazję się czegoś nauczyć! Nie mogę się doczekać!" Jaśmina
    19.10.2015 17:49 | więcej »
  • GALERIA Zajęcia w Mayflower College odbywały się od poniedziałku do piątku od 9:15 do 15:30. Podczas lekcji ćwiczyliśmy takie umiejętności jak rozumienie tekstu czytanego, rozumienie tekstu słuchanego, pisanie krótkich i dłuższych form wypowiedzi, umiejętność konwersacji oraz poprawnej wymowy w języku angielskim.
    Na zajęciach nie było jednak miejsca na nudę. Nasi nauczyciele stosowali różnorodne metody pracy, wśród których dominowały metody aktywizujące. Często „zmuszali” nas do dialogu z koleżanką/kolegą z ławki na zadany temat, a później do przedstawienia na forum grupy co nasz partner powiedział (bądź co z tego zrozumieliśmy). Bardzo często pracowaliśmy w parach bądź grupach 3-4 osobowych. Zdarzały się jednak ćwiczenia, które należało wykonać samodzielnie. Jednak po każdym z nich musieliśmy skonsultować się z kolegą z ławki aby sprawdzić poprawność naszych odpowiedzi; dopiero później były one sprawdzane na forum.
    Często braliśmy udział w grach wprowadzających element rywalizacji, który dodatkowo motywował nas do wysiłku i również do dalszej nauki. Przykładami takich gier mogą być: quiz ABC (gdzie musieliśmy znaleźć słowa rozpoczynające się na kolejne litery alfabetu od A do Z w wybranej kategorii tematycznej) oraz gra tabu (gdzie w parach najpierw wybieraliśmy słowo z podanego zakresu tematycznego oraz dopisywaliśmy po trzy najbardziej oczywiste skojarzenia a później wymienialiśmy się kartami z innym zespołem).
    Wszystkie lekcje przebiegały w pełnej skupienia, ale także bardzo przyjaznej atmosferze. Nauczyciele dbali o to, aby uczniowie dynamicznie wykonywali swoje zadania; chętnie służyli pomocą. Często też wykorzystywali środki audiowizualne dla lepszego zobrazowania omawianych zagadnień. W mojej grupie zasady używania czasów Future Perfect i Future Perfect Continuous były wyjaśnione na podstawie piosenki „By The Time I Get To Phoenix” Glena Campbella! Marta Michalska
    30.08.2015 19:28 | więcej »
  • GALERIA Jednym z powodów, dla których ciepło myślę o Anglii była rodzina, u której mieszkałyśmy- Hania i ja. Byli to Vicky i Les Moore, wspaniali ludzie o wielkich sercach, życzliwi i otwarci na nowe znajomości. Dbali o nas jak o własne córki. Ponieważ oboje są na emeryturze, mieli dla nas zawsze czas. Wspólne obiady, domowe ciasta, które, jak dowiedziałyśmy się z księgi gości, wszystkim zapadły w pamięć, lunche na wycieczki w ilości zdolnej wyżywić kilkanaście osób( „ bo jakby ktoś nie miał, to się podzielicie”), życzliwe rozmowy przy kawie i głęboka tolerancja dla naszych błędów językowych sprawiły, że w ich domu czułyśmy się jak u siebie. Dodatkowo Les jako były lektor na uniwersytecie pomagał nam w wyjaśnianiu zagadek składni i słownictwa. Drukował nam ćwiczenia i reguły gramatyczne, po których stopniowo rozwiewały się nasze wątpliwości. W każdy piątek po teście z tego, czego nauczyłyśmy się w ciągu tygodnia obowiązkowo zdawałyśmy relacje, jak nam poszło. Widziałyśmy, że cieszą się z naszych sukcesów. Kiedy wracałyśmy do domu, albo schodziłyśmy na posiłek, Vicky witała nas:”Hi girls”, a Les: „Good morning Ladies!”. Nasi opiekunowie mieli wielką pasję - taniec. W piątkowe wieczory chodzili do szkoły tańca, zostawiając swój dom do naszej dyspozycji. To był dla nas dowód ich zaufania. Z pobytu u nich zapamiętam zdanie, że najważniejsze w życiu jest być aktywnym i że na naukę nigdy nie jest za późno, bo dopóki ćwiczy się szare komórki, jest się młodym. I oni, pomimo swojego wieku, są młodzi i tak dobrze dogadują się ze studentami Mayflower College. Anna Andrzejak-Wasilewska
    30.08.2015 19:24 | więcej »
  • Podczas 14 dniowego pobytu w Plymouth, trzy dni spędziliśmy w bardzo atrakcyjny, relaksujący sposób (2 soboty i 1 niedzielę). Zwiedziliśmy regionalną stolicę południowo - zachodniej Anglii, czyli Exeter. Jest to bardzo stare, zabytkowe miasto sięgające czasów rzymskich. Perełką jest Katedra św. Marii i Piotra z czasów średniowiecznych. Niedzielne południe spędziliśmy na stateczku pływając po zatokach kanału La Manche. Od strony wody widzieliśmy prawie 280 tys. aglomerację miasta - jej część starą tzw. Barbican i część nową.
    Dzień przed wyjazdem do Polski, charakterystycznymi, angielskimi taksówkami pojechaliśmy do Saltram House. Jest to zamek rodziny Parkerów, otoczony angielskimi ogrodami. Wnętrze wypełnione jest zabytkowymi meblami i wyposażeniem z XVII i XVIII wieku. Całą aurę dopełniały spacerujące kobiety przebrane w stroje z odległych epok.Część osób ostatnie popołudnie spędziła w prawdziwym, angielskim pubie popijając imbirowe piwo a część, zwiedzając ,,Naturalne, morskie akwarium" - prawdziwy rarytas dla biologów.  Iwona Czajkowska
    30.08.2015 19:23 | więcej »
  • GALERIA Sama szkoła usytułowana jest szczególnie – z okien  trójkątnego, trzypiętrowego  budynku rozciąga się widok na zatokę. Wewnątrz pełno krętych, ciasnych korytarzyków z tajemniczymi, dodatkowymi połączeniami między piętrami. Na parterze duży barek, biuro oraz ważna tablica informacyjna z aktualnym podziałem kursantów na grupy (w szkole istnieje możliwość, na życzenie ucznia, zmiany grupy na mniej lub bardziej zaawansowaną). Zajęcia odbywają się  w  międzynarodowych , kilkuosobowych grupach ( od 4 do 8 osób). Jest sześć poziomów.
    Szczególna, niepowtarzalna jest atmosfera lekcji – obowiązuje zasada partnerstwa, wynikająca nie tylko z właściwości języka (zwrot you oznaczający zarówno "TY, WY" jak i "PANI, PAN, PAŃSTWO"), podczas zajęć jest dużo swobody, humoru. Wszyscy uczestnicy zajęć siedzą wokół ustawionych w kwadrat stolików. Podczas zajęć zastosowanie mają najróżniejsze formy zabawy - kalambury, gry słowne, często pracuje się w grupach, jest dużo ruchu. Wykorzystuje się małe tabliczki, na których uczniowie markerami piszą i rysują. Do dyspozycji  wszystkich w każdej sali lekcyjnej jest komputer z obrazkowym słownikiem, w zależności od potrzeb korzysta się też z Internetu, by zobrazować  wypowiedzi uczniów i nauczycieli. Podczas lekcji odsłuchuje się tekst, pracuje się „z kserówkami”. Zawsze zadawana jest praca domowa (jej odrobienie traktuje się bardzo poważnie).
    Nauczyciele są różni - młodzi, starsi, mniej lub bardziej dynamiczni, mają jednak jedną wspólną cechę są wyjątkowo przyjaźni. Zadziwiła nas ich bezpośredniość, serdeczność i cierpliwość oraz poczucie humoru.     Hanna Nowak
    29.08.2015 20:39 | więcej »
  • GALERIA Na początek kilka podstawowych informacji. Plymouth to jedno z największych miast na południowym wybrzeżu wielkiej Brytanii i jednocześnie jeden z największych portów Wielkiej Brytanii. Znajduje się na granicy dwóch hrabstw, pomiędzy Kornwalią a Devonem. Miejscowość jest malowniczo położona nad kanałem La Manche i liczy ok. 250 tys. mieszkańców. Miastem partnerskim Plymouth jest między innymi Gdynia. W świecie miasto słynie z produkcji ginu :)
    A teraz coś z własnego doświadczenia! Plymouth Hoe is the natural heart of Plymouth with breathtaking views across Plymouth Sound, one of the most perfect natural harbours in the world. The Hoe to urzekająca część miasta, z którą miałyśmy styczność niemal codziennie. Mayflower College usytuowany jest właśnie w tej części, nad samym wybrzeżem, z zapierającymi dech w piersiach krajobrazami... Kto chciał pokontemplować, miał ku temu idealne warunki: romantyczne skały, promienie słońca mieniące się w tafli wody, imponująca latarnia morska i nostalgiczne odgłosy mew …to wszystko sprzyjało rozmyślaniom, albo po prostu dawało ukojenie po uciążliwym dniu (czyt. po przeciążeniu angielską mową bombardującą ze wszech stron:).
    Kolejna dzielnica zasługująca na wzmiankę i wiele razy przez nas uczęszczana, bo znajdująca się w pobliżu szkoły, to Barbican. Najstarsza część miasta tętniąca życiem, pełna oryginalnych pubów, restauracji, galerii i sklepów ze starociami. Pośród wąskich, przepełnionych historią uliczek, można krążyć całymi godzinami i rozkoszować się architekturą tamtejszych kamienic, różnorodnością napotykanych ludzi i niezwykłym widokiem tysiąca zadokowanych luksusowych jachtów, łodzi i żaglówek. W tej okolicy znajduje się tu również National Marine Aquarium, największy tego typu obiekt w Wielkiej Brytanii. Obejmuje ponad 4000 różnych gatunków ryb i innych niezwykłych stworzeń morskich. Z naszego grona Iwona miała okazję podziwiać te wyjątkowe okazy podwodnego świata, co uwieczniła na licznych fotografiach. Plymouth to niewątpliwie fascynujące miasto, z bogatą historią, w którym ślady przeszłości płynnie splatają się z tym, co nowoczesne. To również miasto rozmaitych działań artystycznych, miasto poetów i malarzy, często uwieczniających burzliwą przeszłość miasta i jego barwne dzieje. Obecność artystów, liczne galerie sztuki, antykwariaty, muzea i teatry podkreślają znaczenie sztuki dla tego miasta.
    Czuję niedosyt tego miejsca i dlatego mam zamiar jeszcze tam wrócić. 
    29.08.2015 20:38 | więcej »
  • Emocje powoli już opadają, ale wspomnienia na pewno zostaną w nas na długo, gdyż był to niewątpliwie wyjątkowy czas!
    Przypominam sobie, kiedy pod koniec pobytu, wczesnym porankiem, dobiegają mnie słowa starszej pani, u której mieszkałam: I give you my car… momentalnie poczułam przeszywający mnie dreszcz. Oczyma wyobraźni widziałam siebie za kierownicą auta po prawej stronie, z duszą na ramieniu pokonującą kolejne ronda angielskich ulic. Z tej wizji wyrywa mnie pani Judith, która z radością wręcza mi swoją wizytówkę, bo w rzeczywistości jej słowa brzmiały: I give you my card! Ot potyczki językowe.  Aleksandra Lenard
    28.08.2015 12:26 | więcej »
  • GALERIA Poniedziałek przywitał nas prawdziwie angielską pogodą - lało jak z cebra. To był pierwszy dzień kursu i spotkanie z nauczycielami z Mayflower College. Z wrażenia nie mogłyśmy  spać, ani jeść. Do szkoły odwieźli nas nasi opiekunowie, pokazując drogę i tłumacząc cierpliwie, że po zajęciach nas odbiorą i pojadą z nami autobusem, żebyśmy wiedziały, jak dotrzeć do szkoły i z powrotem. O godz. 9.00 odbyło się spotkanie wszystkich nowo przybyłych uczestników kursu z Grahamem - dyrektorem Mayflower College, który poprzydzielał nas do poszczególnych grup językowych i zapoznał z nauczycielami prowadzącymi zajęcia.
    No a później zaczęły się zajęcia! Pierwsze spotkanie z żywym językiem angielskim było hardcorowe i intensywne. Grupy są małe: 6 – 7 osób. Uczestnicy z całego świata - wielokulturowa mieszanka osobowości nieraz bardzo egzotycznych, ale przyjaźnie nastawionych i otwartych na nowe wyzwania. I oczywiście żaden z nich nie mówi po polsku! W grupie mamy osoby z Węgier, Rosji, Ukrainy, Francji, Włoch, Hiszpanii, Japonii i Arabii Saudyjskiej. Na początku trudno było zrozumieć ich angielski. Nauczyciele rozumieją wszystkich i są bardzo cierpliwi, tłumaczą wszystko do znudzenia (po angielsku, bo jakże by inaczej). Stosują aktywne metody pracy. Od razu trzeba pracować w parach, albo małych grupach i mówić, mówić, mówić…
    Zajęcia rozpoczynają się o 9.15 i trwają do 11.00. Potem jest 20-minutowa przerwa i dalszy ciąg zajęć do 12.30. Następnie jest godzinna przerwa na lunch. O 13.30 zmienia się nauczyciel i rozpoczynają się zajęcia popołudniowe, które trwają do 15.30. W przerwie idziemy na lunch do pobliskiego pubu. Nietrudno zgadnąć, co zamawiamy - oczywiście fish and chips! Są smaczne, ale jesteśmy tak zaaferowane opowiadaniem, co się wydarzyło w naszych grupach, że ledwo zwracamy uwagę, co jemy. Po skończonych zajęciach jesteśmy totalnie wyczerpane. Opiekunowie większości z nas odbierają nas ze szkoły. Pogoda już się zdążyła poprawić, więc spacer po mieście staje się przyjemny i trochę poprawia nasze samopoczucie, ale nie da się ukryć, że czujemy się zmęczone. Na szczęście obiad przebiega w życzliwej atmosferze. Nasza rodzina - Vicky i Les Moore- patrzy z troską i próbuje wciągnąć nas w konwersację po angielsku. Są sympatyczni i starają się nie słyszeć naszych błędów językowych. Lody zostają przełamane. Przy szarlotce Vicky śmiejemy się i już wiemy, że wszystko będzie ok. Wieczorem trzeba jeszcze odrobić pracę domową. Hania jest przerażona, bo przyjechała uczyć się j. angielskiego od podstaw, a okazało się, że w szkole nie ma grupy początkującej. Ale od czego pomoc i współpraca koleżeńska? Po chwili luki w ćwiczeniach są wypełnione, gramatyka wytłumaczona i można iść spać. Lecimy z nóg. To naprawdę był niesamowity dzień!          Anna Andrzejak- Wasilewska
    29.08.2015 20:37 | więcej »
  • GALERIA Nasza podróż do Plymouth zaczęła się w Koninie o około 2.00 w nocy w niedzielę 9 sierpnia.  O 6.15 z nami na pokładzie wystartował samolot do Londynu na lotnisko Luton. Nasza podróż była tak zaplanowana abyśmy podróżowały po Anglii w ciągu dnia, aby ułatwić nam zadanie w razie komplikacji :). Na lotnisku w Luton wylądowałyśmy rankiem po siódmej (uwzględniając przesunięcie czasu ) i po ósmej byłyśmy już po odprawie z odebranym bagażem. Miałyśmy zatem odpowiednią ilość czasu na śniadanie i poranną kawę . Pierwsze zamówienie w języku angielskim - było trochę niepewności i zamieszania czy chcemy kawę na wynos „out” czy „in” na miejscu – wspólnymi siłami udało nam się zorientować o co chodzi w zamówieniu i wypiłyśmy pierwszą angielską kawę. Po porannej kawie bez problemów odnalazłyśmy na dworcu przy lotnisku Luton stanowisko, z którego odjeżdżał autobus na lotnisko Heathrow. Na dworcu Heathrow nadarzyła się kolejna szansa, aby wypróbować naszą znajomość języka angielskiego. Do Plymouth miałyśmy jechać autobusem numer 504, niestety na peronach nie było żadnych oznaczeń, więc zmuszone byłyśmy zapytać obsługę stacji. Po zadaniu pytania w języku angielskim panu z obsługi stacji, ku naszemu zdziwieniu odpowiedział nam w języku polskim. Bez problemów zatem uzyskałyśmy potrzebne nam informacje. Autobusem z Heathrow do Plymouth planowo miałyśmy jechać około 5 godzin (od 13.50 do 18.30). Zaskoczyło nas to, że w autobusie było dwóch kierowców. Jeden z nich sprawdzał bilety, więc byłyśmy pewne że wsiadamy do właściwego autobusu, a drugi pakował bagaże.Podróż minęła nam bardzo przyjemnie, podziwiałyśmy piękne angielskie krajobrazy, zielone łąki, lasy, pola golfowe, pasące się konie i owce i urocze miasteczka ( w miastach nie ma bloków).

    Największa niespodzianka spotkała nas na zakończenie podróży. Dojechaliśmy do Plymouth z godzinnym opóźnieniem, gdyż staliśmy w korku z powodu wypadku. Na dworcu okazała się, że nikt na nas nie czeka. Krótka chwila zastanowienia czy dobrze wysiadłyśmy, ale wszyscy wysiedli i autobus dalej nie jechał, więc to musi być właściwy przystanek. Kolejna szansa, aby wypróbować język angielski. Dzwonimy do naszych rodzin goszczących. „I'm from Poland. My name is …. . I'm waiting at the bus station” „I will be in 15 minutes” - ulga.

    Powrotna droga nie sprawiła nam większych problemów tylko „Anglii było smutno, że wyjeżdżamy” bo przez całą drogę padało. Wioletta Orligóra

    29.08.2015 20:37 | więcej »
  • Uczestniczki kursu językowego w Anglii donoszą, że zajęcia w Mayflower College są fantastyczne! Ola Lenard opisuje: Lektorzy wspaniali, wszyscy mają niesamowite poczucie humoru! Więc zajęcia przebiegają w przemiłej atmosferze. Jest to wspaniałe połączenie przyjemnego z pożytecznym. Marta Michalska dodaje: Zajęcia są bardzo fajne i w końcu zrozumiałam pewne rzeczy, które wcześniej wydawały się bardziej złożone. Co ważne, z relacji naszych Koleżanek wynika, że zajęcia na kursie pomagają uwierzyć w swoje umiejętności posługiwania się tym językiem i nabrać większej pewności w komunikowaniu się z innymi. A przecież to jest najważniejszy cel nauki języka obcego! 
    Uczestniczki donoszą również, że miasteczko jest przeurocze! Piękne widoki i całkiem dobra angielska pogoda zachęcają do spacerów. Na dowód kilka zdjęć zrobionych przez Martę Michalską. Magda
    28.08.2015 12:32 | więcej »
  • GALERIA Mój kurs języka niemieckiego w Monachium właśnie przekroczył półmetek. Goethe Institut dokonuje niemożliwego! Nawet jako nauczyciel języka obcego nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że ledwie tydzień zajęć w j. obcym może przenieść uczącego się na zupełnie inny poziom jego znajomości (doprawdy NIEZWYKLE intensywnych, ale jeszcze ani przez chwilę nie nużących zajęć). I to zaskoczenie kiedy słowo po niemiecku przychodzi do głowy szybciej niż po angielsku... No ale nie ma się co dziwić biorąc pod uwagę, że tutaj pani w sklepie, poczta głosowa, tramwaj - wszyscy i wszystko brzmią po niemiecku (to się nazywa 'total immersion;)) Zajęcia w grupie przesympatycznych osób z różnych stron świata od Hiszpanii przez Mołdawię aż po Chiny udowadniają, że różnice kulturowe wcale nie mają dużego znaczenia, zwłaszcza jeśli o naukę niemieckiego chodzi - wszyscy tak samo bardzo "kochamy" rodzajniki. Przede mną kolejny tydzień pobytu w Monachium, ale już teraz z żalem myślę o wyjeździe, bo wiem, że 14 dni to za mało, żeby nacieszyć się atmosferą tego miasta. Małgosia Starczewska-Staszak
    29.08.2015 20:40 | więcej »
  • 6-osobowa grupa z I LO dotarła właśnie do Plymouth w Anglii. Po małym nieporozumieniu (i 5 rozmowach telefonicznych z Polski) wszystkie nauczycielki są już u swoich rodzin goszczących. Podróż troszkę przydługa ale uczestniczki projektu już ćwiczą konwersacje z rodzinami goszczącymi (host families). Planowanie ich pobytu zajęło prawie cały lipiec ale już pierwsze relacje przekazane smsem brzmią optymistycznie: "Zmierzamy do Plymouth. Świeci pięknie słońce, mijamy nieskończone połacie angielskich łąk, z soczystą zielenią i leniwie spacerującymi konikami." A bliżej celu podróży informacje już w języku angielskim: "The color of the grass here is amazingly green." - sam Dickens lepiej by tego nie określił ;) Na koniec tylko wspomnijmy o pierwszym kontakcie z kuchnią angielską...na kolację podano szaszłyki, pieczone ziemniaki a na deser truskawki w cieście ze śmietaną....Bon appetit! Magda na podstawie smsów :)
    09.08.2015 22:40 | więcej »
  • To będzie dla mnie wyjątkowa podróż, mała, ale jednocześnie wielka, osobista wyprawa badawcza. Wyjeżdżam w nieznane do Anglii, by spotkać się "face to face" z językiem angielskim. Jak wiele osób z mojego pokolenia  nie znam języka, którym posługuje się cały świat. Sam angielski fascynuje mnie i przeraża. Jestem pod wrażeniem ekspansji angielskiego, jego siły i kondycji.  Z przyjemnością (po powrocie), z myślą o nowej formule matury, przygotuję kilka lekcji dotyczących zapożyczeń. Anglicyzmy żyją w polszczyźnie swoim życiem, z punktu widzenia językowego stanowią zjawisko fascynujące. Perspektywa komunikacji w języku, z którego zna się tylko kilka słów wywołuje zrozumiały niepokój, zwłaszcza, że lektorka z internetowego kursu "Simple words" mówi tak szybko, że orientuję się o co chodzi po widocznym na ekranie tekście. Planuję przygotowanie sobie kilku pomocniczych zwrotów w stylu "Speak slowly, please". Hania "Bee" 
    22.07.2015 13:03 | więcej »
  • Decyzja o wyjeździe jeszcze w te wakacje zapadła dość spontanicznie. Na szczęście kolejny raz potwierdziło się przekonanie o niemieckiej solidności i wszystko udało się zorganizować w błyskawicznym tempie: kurs opłacony, bilety na podróż kupione, pokój w hotelu zarezerwowany, więc już 1 sierpnia jadę na kurs języka niemieckiego do Goethe Institut w Monachium. Jest lipiec, środek wakacji, a ja na leżaku w ogrodzie ... z repetytorium gramatyczno-leksykalnym w ręku próbuję odtworzyć to, co umiałam jeszcze 5 lat temu, po wielu latach nauki języka w szkole, na studiach i dzięki niezapomnianemu pobytowi w Universität Bielefeld w ramach studenckiego programu Erasmus. Miłe wspomnienia wracają, jednak tym razem obieram nieco inny kierunek, żeby odwiedzić Bawarię, czyli samo centrum Europy. Nauka ważna sprawa, ale jak tu nie podnieść nosa znad książki i nie rozkoszować się górzystym krajobrazem, słonecznymi winnymi zboczami czy urokliwą miejską zabudową - będzie wunderbar! Małgosia Starczewska-Staszak
    17.07.2015 22:39 | więcej »

  • Uczestniczki projektu przygotowujące się do wyjazdu na kurs językowy w Anglii wzięły udział w warsztatach zapoznających je z realiami pobytu w tym kraju. Dowiedziały się min. jak bezpiecznie podróżować, co i gdzie zjeść, jak korzystać z infrastruktury teleinformatycznej za granicą, co warto zobaczyć w regionie, do którego się wybierają, a także przećwiczyły komunikację w typowych sytuacjach, w jakich może się znaleźć każdy turysta. Po więcej szczegółowych informacji uczestniczki będą mogły sięgnąć do przewodników, których zakup sfinansowano z puli projektu. ENGLAND TRAVEL HINTS AND TIPS.pdf Małgorzata Starczewska-Staszak

     
    17.07.2015 16:43 | więcej »
  • Jest lipiec, czas wakacji a ja myślę o naszym wspólnym wyjeździe na kurs języka angielskiego do Anglii, który jest organizowany w projekcie PO WER. Świetny projekt dający możliwość doskonalenia swoich umiejętności językowych nie tylko na kursie językowym ale również w życiu codziennym. 5 godzin lekcji języka angielskiego i pobyt u angielskich rodzin...może być fajnie. Piękne tereny, wybrzeże angielskie, klify, plaże... Doskonała szansa, aby udoskonalić swoje umiejętności komunikacyjne w języku angielskim. Wioletta Orligóra
    17.07.2015 16:47 | więcej »
  • Nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę… Jadę do Anglii na kurs językowy!
    Pamiętam jak wiosną w pokoju nauczycielskim nasze anglistki mówiły o jakimś projekcie, że można wziąć udział, ale wiosna to czas szalonej pracy, kiedy sto spraw trzeba zrobić „na przedwczoraj”, więc puściłam wiadomość mimo uszu. Potem sprawy zaczęły się konkretyzować. Trzeba było wypełnić dokumenty, napisać, dlaczego chce się wziąć udział w projekcie, jak w przyszłości chciałabym wykorzystać umiejętności zdobyte podczas kursu.
    Myślałam:” I tak się nie dostanę!” I co?! Udało się! Potwierdza się prawdziwość powiedzenia: „ Nigdy nie mów : nigdy”! Jedziemy do Anglii, nad morze, do Plymouth! Po  zalogowaniu się na kurs rozwiązywałam test, na podstawie którego zostanę przydzielona do odpowiedniej grupy. I to wszystko, co musiałam sama zrobić! Resztą zajęły się Magda, Małgosia i Edyta - organizatorki projektu.
    Jest  połowa lipca. Już myślę, co ze sobą zabrać, żeby nie zaskoczyła mnie angielska pogoda. W piątek mamy spotkanie w sprawach organizacyjnych i rozmowę o kulturze Wielkiej Brytanii z naszymi dziewczynami. O wszystkich sprawach w związku z wyjazdem jestem informowana na bieżąco mailami przez Magdę. Mam szczegółowy plan podróży, zarezerwowane bilety lotnicze i autokarowe, zorganizowany pobyt u rodziny angielskiej. Ciekawe, jaka będzie, ale myślę pozytywnie. Wyjeżdżamy 9 sierpnia, a wracamy 24. Ciągle nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę…Anna Andrzejak- Wasilewska
    17.07.2015 16:42 | więcej »
  • Zaczynamy! Ale najpierw przypomnijmy sobie jak to się zaczęło...

    Pewnego wiosennego dnia w 2014r. trzy nauczycielki I LO wzięły udział w szkoleniu nt. wypełniania wniosków w programie Erasmus+. Szkolenie było strzałem w 10! Już w trakcie zajęć obecne koordynatorki projektu określiły cele i założenia, a także działania, które należałoby podjąć, żeby projekt był jak najbardziej korzystny dla szkoły. Dwa dni później w niedzielne przedpołudnie Magda, Edyta i Małgosia napisały projekt dla nauczycieli i pracowników administracji I LO. Czas ponaglał - został tylko tydzień na złożenie wniosku, a przecież jeszcze należy zgłosić wniosek i uzyskać odpowiednie pozwolenia od organu prowadzącego. Dzięki zaangażowaniu p. dyrektor J. Fabisiak wniosek został złożony w terminie w programie Erasmus+. Pozostało tylko oczekiwać na rezultat oceny ekspertów. Ocena była pozytywna ale wniosek znalazł się na liście rezerwowych. Z jednej strony radość i satysfakcja, że merytorycznie projekt został oceniony pozytywnie, ale z drugiej niedosyt....Pod koniec roku 2014 nadeszły pozytywne wieści z Warszawy: I LO otrzyma dofinansowanie ale należy wprowadzić zmiany głównie w ilości planowanych mobilności. Zredukowałyśmy z ponad 30 mobilności na 20, co pozwoliło zmiejszyć koszty z ok. 300 tys. złotych na 184 tys. Niestety, zaproponowane źródło dofinansowania (już nie Erasmus+) nie pozwala na finansowanie mobilności pracowników administracji. 
    Pierwsza połowa roku 2015 to: podpisywanie umowy, udział w szkoleniu obowiązkowym dla beneficjentów programu PO WER, opracowanie procedur wewnątrzszkolnych dot. projektu, opracowanie kosztorysu na potrzeby organu prowadzącego i ...oczekiwanie na przelew! Od końca czerwca jesteśmy w pełnej gotowości, żeby przystapić do realizacji poszczególnych zadań w tym projekcie. 
    Koordynatorki: Magdalena Siwińska-Wyrwa, Edyta Jagiełło-Karpińska i Małgorzata Starczewska-Staszak spotykają się, naradzają i udało się już: przeprowadzić pierwszą rundę naboru kandydatów na uczestników projektu, zorganizować szkolenie rady pedagogicznej nt. projektu i zasad jego ogranizacji, przygotować pierwsze umowy dla uczestników (pod okiem p. Grażynki i p. Sylwii, księgowe w I LO), przedstawić propozycje kursów osobom zainteresowanym, zorganizować warsztaty dla grupy wyjeżdżającej do Anglii, zorganizować ich podróż i założyć stronę projektu, która pozwoli wszystkim zainteresowanym śledzić losy tego przedsięwzięcia. Magda
    17.07.2015 16:31 | więcej »

Aktualności

Kontakt

  • I Liceum Ogólnokształcące im. T. Kościuszki w Koninie
    ul. Mickiewicza 14
    62-500 Konin
    woj. wielkopolskie
  • Tel: 0 63 242 87 82

    poczta@1liceum.konin.pl

Galeria zdjęć